“śśii” to wyjątkowo ważny termin, o którego znaczeniu F. zdążył się już przekonać parę razy. Zawsze go słyszy, gdy znajduje się w niebezpiecznej odległości od włączonego piekarnika, świeżo zaparzonej herbaty lub świecącej się lampki nocnej. Dziś uznał za stosowne powtórzyć zdobytą wiedzę. Podszedł do włączonej lampki (tym razem biurowej), która właśnie znalazła się w jego zasięgu, czyli na podłodze. – Yyyy? – zapytał grzecznie wskazając na rozżarzoną żarówkę. Usłyszawszy jednoznaczą odpowiedź: “śśii”, dla pewności jeszcze dopytał: Yyy-yy? Uzyskawszy potwierdzenie, F. ze spokojem przyjął je do wiadomości. …Tu miał nastąpić triumf komunikacji z niespełna półtorarocznym F. I właściwie nastąpił. F. prawdopodobnie kolejny raz doszedł do wniosku, że problemy są po to, aby je rozwiązywać. Wymacał przełącznik i wyłączył lampę . Gdy tylko zgasła, powiódł palcem, tam gdzie zawsze chciał…


NAJNOWSZE KOMENTARZE